<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Nie powiodo si"> 
<author_1=Antoni Czechow>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month="6">
<date=1954-06-20>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Ilja Siergieicz Piepow i jego ona Kleopatra Pietrowna stali pod drzwiami i podsuchiwali chciwie. Za drzwiami, w maym saloniku najwidoczniej dochodzio do wyzna miosnych miedzy ich crk Nataszek i nauczycielem szkoy powiatowej, Szczupkinem.
 Pokn haczyk!  szepta Piepow, drc z niecierpliwoci i zacierajc rce.  Pamitaj, Pietrowna, niech tylko zaczn mwi o uczuciach, to zaraz zdejmuj obraz wity i idziemy   bogosawi... Nakryjemy ich... Bogosawiestwo obrazem witym jest wite i niewzruszalne... Nie wykrci si, choby nawet do sdu podawa.
Za drzwiami toczya si taka rozmowa:
 Jakie panna Natalcia ma bezwzgldne pojcie mwi Szczupkin, zapalajc zapak o swe kraciaste spodnie.  Wcale nie pisaem listw do panny Natalci...
 Akurat uwierz! Niby to nie znam paskiego charakteru pisma!  chichotaa panna wdziczc si i zerkajc co chwila w lustro.  Od razu poznaam! I jaki pan dziwny! Nauczyciel kaligrafii, a bazgrze jak kura patykiem! Jeeli pan tak brzydko pisze, to jak pan moe uczy pisania?
 Hm... To nie dowodzi. W kaligrafii wane nie pismo, ale eby uczniowie zachowywali    si. Jednego lini po gowie, drugiego  na kolana... Co tam pismo!
Nie wane! Niekrasow by pisarzem, a strach patrze jak to on pisa. W penym wydaniu pokazane jest jego pismo.
 To Niekrasow, a to pan... (westchnienie). Za pisarza to bym posza z przyjemnoci. Cigle pisaby mi wiersze na pamitk!
 Wiersze to ja bym mg napisa, gdyby panna Natalcia miaa yczenie...
 A o czym by pan pisa?
 O mioci, o uczuciach... o oczach panny Natalci... Jak pani przeczyta, to zdbieje... zy popyn! A pozwoli pani pocaowa rczk jak napisz poetyczne wierszyki?
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
